Jak dbać o crossa? Kilka słów o terenie!

Teren jest wymagającym przeciwnikiem dla miłośników motocykli i jednośladów. Bardzo często nie do końca wiemy jak dbać o swoje maszyny, co powinniśmy zrobić po każdej wyprawie i które elementy są najbardziej narażone – odpowiedź może się większości wam nie spodobać, musicie zadbać o wszystko!

Po pierwsze i najważniejsze! Oleje łańcuchowe, silnikowe, płyn czyszczący skórę, płyn do czyszczenia silników i płyn do czyszczenia łańcucha! Warto wyposażyć się w całe zestawy, które są do znalezienia w dobrych sklepach motocyklowych, a jeśli nie mamy pomysłu, zawsze możemy skontaktować się z pracownikami takiego miejsca telefonicznie i poprosić ich o pomoc, zazwyczaj pracują tam tacy sami motocyklowi zapaleńcy jak my!

Po pierwsze i najważniejsze! Zabezpieczenie układu elektrycznego i wybór odpowiedniego akumulatora! Większość moich znajomych wybiera modele litowo-jonowe, ponieważ są niewielkie i spokojnie można je schować w bardzo szczelny sposób pod siedzeniem. Są one również lekkie, ale teraz nie o tym, chodzi o odizolowanie akumulatora od warunków atmosferycznych i modele litowo-jonowe, nadają się do tego najlepiej!

Tak, więc krok po kroku!

Jedziemy czystym, zadbanym i sprawdzonym motocyklem w teren! Bawimy się, jeździmy i trenujemy! Wracamy i co rzuca się nam w oczy? Brudny, zaniedbany motocykl! W pierwszej kolejności czyścimy go i suszymy! Nie dokonujemy oględzin na podstawie mokrej maszyny, ponieważ kompletnie nie widać czy nie ma wycieków, jakiś pęknięć i tego typu problemów! Najlepiej widać to na brudnym motocyklu, który jest w suchym piasku, ale kto z nas chciałby tak trzymać maszynę? Ja na pewno nie! Szybko wpłynęłoby to na jej wygląd ogólny i pracę!

Sprawdzamy czy silnik pracuje równo i czy zapala bez problemu, co najlepiej jest zrobić na podstawie dźwięku maszyny. Jeśli jest ok, to możemy ją zostawić!

Ostatnie teraz czy jutro?

Pozostaje nam ostatnia kwestia, czyli jak ubierać się na takie wypady i jak dbać o nasze ubrania. Tym zajmiemy się jednak kiedy indziej, ponieważ to bardzo obszerny materiał, na wiele artykułów!

Jak kaski ratują nasze życie!

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się wsiadając na swoje motocykle, co by było gdyby? Mam niestety tak niesamowicie często i równie często spotykam się wśród moich przyjaciół z sytuacjami, w których zwyczajnie się nad tym nie zastanawiają. Pytam ich zawsze wtedy o czym myślą, gdy odpalają silnik i wiecie co słyszę? Odpowiedź w stylu “jak szybko przejadę dziś trasę z punktu a do b”. Jestem wtedy przerażony.

Jak kask może uratować nam życie.

Opowiem wam dwie historie, które z pewnością wpłyną na postrzeganie jazdy jednośladem i spojrzycie w tym momencie na swój garnek. Macie więc jedno zadanie! Powiedzcie w jego stronę, jednak zgodnie z uczuciami czy mu ufacie czy nie! Jeśli nie, to znaczy, że czas kupić lepszy, droższy i bardziej wytrzymały produkt.

Pierwsza sytuacja.

Jedziemy na drodze międzymiastowej, gdzie średnia prędkość wynosi od 90 do 120 km/h, zazwyczaj znajdują się one w lasach. Nagle wybiega nam lis z lasu i jeśli uderzymy w niego, to przelecimy przez przednią kierownice i prawdopodobnie tego nie przeżyjemy, a jeśli nawet nam się uda, to przez powagę złamań będziemy mieć problemy do końca życia. Pozostaje więc położyć się, zrobić ślizg i modlić się żeby wszystko było jak najlepiej.

Znając nierówności na naszych drogach, na pewno dotkniemy kilka razy ziemi głową, i gdyby kask motocyklowy był tani, to skorupa uległaby zniszczeniu w kilka minut, po prostu bylibyśmy na łasce styropianu, który do trwałych również nie należy. Ile uda nam się tak szlifować bezpiecznie? Kilka metrów maksymalnie, a przy kasku wartym zaledwie 300 złotych, możemy czuć się kilkanaście razy pewniej. Czy twoje zdrowie i życie jest warte 300 złotych? Wydaje mi się, że o wiele więcej.

Druga sytuacja ma miejsce w mieście, gdzie również porównamy tani kask motocyklowy za 100, czy za 150 złotych, do kasku o wartości 500 złotych.

Jedziesz motocyklem z prędkością 50 kilometrów na godzinę i ktoś przed tobą maksymalnie ostro hamuje. Rzadko kiedy w takich sytuacjach można odpowiednie zareagować i zwyczajnie większość z nas przebija tylną szybę auta głową. Jeśli zachowamy odpowiednią ilość zimnej krwi, to nic nam się nie stanie! Jednak czym lepiej uderzyć? Kaskiem motocyklowym który będzie absorbował uderzenie, czy czymś co tylko je wygłuszy? Chyba nie muszę odpowiadać.

Ale jaki kask wybrać?

Ja właśnie z tego powodu, jestem ogromnym fanem takich rozwiązań jak kaski integralne, ponieważ mamy całą zabudowaną głowę i twarz, więc nie ma możliwości żeby jakiekolwiek szkło dostało się do newralgicznych miejsc jak oczy, uszy, nos i usta. Pamiętajcie kochani, tylko w filmach motocykliści wychodzą bez szwanku z takich wypadków, lub w czasie ewentualnej śmierci wyglądają jak nienaruszeni, w prawdziwym życiu wygląda to zupełnie inaczej i tragicznie!

Natomiast nie musicie się obawiać o cenę hełmu, który was ochroni, ponieważ w cenie 400 złotych, bez większego problemu, uda się znaleźć taki model Lazer Bayamo Z-Line! Według mnie, powinien posiadać go każdy szanujący się sklep z częściami i strojem motocyklowym.

Pierwsza kurtka motocyklowa

Skoro rozmawialiśmy już o motocyklach i maszynach, przyszedł czas na równie poważne inwestycje i zakupy. Wsiadając na jednoślad, musimy również pamiętać o zabezpieczeniu się odpowiednią kurtką motocyklową.

Jak ją wybrać i ile na nią wydać?

Kupie najtańszą kurtkę, bo jeśli się okaże, że to nie moja bajka, to nie będę tak dużo stratny – to chyba najgorsze co sami możemy sobie zrobić, ponieważ gdy wsiadamy pierwszy raz na motocykl, jesteśmy najbardziej narażeni na kolizję. Za każdym razem coraz mniej i mniej, a z pewnością jeśli chodzi o naszą winę. Więc zastanówmy się, czy w sytuacji zagrożenia chcemy mieć na sobie kurtkę z marnymi protektorami lub w ogóle bez nich? Odpowiedź brzmi raczej nie.

Kurtka motocyklowa nie musi być wcale droga żeby była odpowiednia, a już w cenie 600-700 złotych, jesteśmy w stanie kupić coś naprawdę sensownego.

Co powinna posiadać?

Ok, teraz kwestia ochraniaczy i materiału. Skóra jest dla nas jeszcze bez sensu, ponieważ i tak nie przekroczymy 100 km/h, a tekstylia spokojnie poradzą sobie z mniejszymi szlifami na twardym podłożu.

Najważniejsze są jednak protektory, które zazwyczaj w najtańszych modelach kurtek, wykonane są z grubszego, aczkolwiek bardzo kruchego plastiku. Spróbujmy wyobrazić sobie prostą sytuację, w której ustawiamy na swoich barkach, ramionach i plecach plastik, zakładamy kurtkę wiosenną i rozpędzamy się do 100 km/h. Czy będziemy czuć się bezpiecznie? Po raz kolejny raczej nie.

Reasumując. Kurtka powinna posiadać protektory z lepszych materiałów niż plastik i być wykonana z materiałów tekstylnych.

A czy można kupować używane modele?

Jeśli tylko będą one odpowiednio do nas dopasowane i będzie to kurtka motocyklowa, według mnie bez problemu lepiej kupić coś używanego, jednak nieco lepszej jakości. Warto wcześniej obejrzeć ją na żywo, żeby sprawdzić czy nie była zszywana i czy nie posiada jakiś dodatkowych wad, które mogą wpłynąć bardzo mocno na nasze bezpieczeństwo w czasie jazdy motocyklem.

Jeśli wszystko z nią ok, to płacimy, zakładamy i możemy jeździć!

Motocykl – samodzielna konserwacja czy do warsztatu?

Lenistwo, brak odpowiedniej wiedzy, strach przed zepsuciem czegoś – są to najczęstsze wymówki, przez które nie podejmujemy się samodzielnych napraw naszych maszyn, przeprowadzenia podstawowych prac serwisowych, ani nawet sprawdzenia, czy wszystko jest tak jak powinno. Warto zastanowić się nad tym, czy opłaca się samodzielnie wykonywać tego typu czynności, czy raczej lepiej pozostać przy klasycznym modelu oddawania motocykla do specjalistów.

Pieniądze.

Najważniejszy aspekt, który przekona chyba większość z nas do próby podjęcia pierwszych działań, to fakt, że oprócz części, za przegląd stanu naszej maszyny (oczywiście mówimy o starcie sezonu, a nie obowiązkowych przeglądach okresowych, które są wymagane przez obowiązujące prawo, w końcu sami sobie pieczątki nie przybijemy) zapłacimy od 50 nawet do 300 złotych! W popularnych i renomowanych warsztatach, które usytuowane są w dużej mierze w miastach.

Do wszystkiego należy doliczyć olej silnikowy, łańcuch motocyklowy i poszczególne elementy, który z pewnością zostaną wymienione. Jeśli mam wymieniać dalej, to będą to klocki hamulcowe, płyn hamulcowy i środki czyszczące. Oczywiście za wszystkie zapłacimy więcej, ponieważ warsztat będzie naliczał sobie kilku, lub kilkunastu złotową marżę. Oczywiście możemy poprosić o przedstawienie używanych środków, jednak nie tylko nie mamy wpływu na nie, ale również u mniej lubianych specjalistów, możemy często spodziewać się podmianki i użycia dużo gorszych i tańszych zamienników.

Jak widać, albo płacimy za jakość absurdalnie wysokie pieniądze, albo nie będziemy spać spokojnie, dodatkowo robiąc wszystko samodzielnie, możemy zaoszczędzić naprawdę ciekawą kwotę – dzięki której możemy zabrać drugą połówkę na weekend w ciekawym miejscu. Ewentualnie można kupić nowe ubrania motocyklowe i dodatki jak kask motocyklowy, lub dołożyć te pieniądze do budżetu.

Zdobywanie wiedzy.

Jak może się okazać, nawet tego typu czynności, bardzo pozytywnie wpłyną na ilość informacji o naszej maszynie. Często jak trafimy na dany element, z ciekawości sprawdzimy co to jest, jak on się nazywa, do czego służy i jak wpływa on na pracę maszyny. Mechanicy, którzy samodzielnie dokonują wszystkich napraw, są w stanie dokonać odpowiedniej diagnozy uszkodzenia po samej pracy silnika, a nawet o wiele wcześniej ją wykryć i usunąć, by nie zagraża reszcie podzespołów.

Żyjemy w takich czasach, gdzie pozyskanie odpowiedniej ilości informacji, nie należy do szczególnie trudnych, ponieważ wszystko dostępne jest dla nas w sieci. Wystarczy wejść na pierwsze lepsze forum internetowe, wpisać hasło “samodzielny przegląd Kawasaki Ninja” (dowolność modelu) i znaleźć krok po kroku co należy zrobić, co kupić i jakie produkty są polecane przez innych użytkowników jednośladów.

Co więc warto zrobić?

Najlepszą metodą na obycie z motocyklem, to zakup starego i taniego klasyka, który będzie w słabym stanie mechanicznym, samodzielne dłubanie przy nim i remontowanie, co doprowadzi nas nie tylko do bardzo dużej wiedzy na temat działania motocykli, przyniesie również nam naprawdę dużą satysfakcję!

Klasyka czy coś nowego? Co wybrać na pierwszy motocykl!

Jeśli ktoś szuka pierwszego motocykla, z pewnością zastanawia się jeszcze przed zakupem i pyta o zdanie swoich przyjaciół, nawet tych, którzy do tej pory nie mieli żadnej styczności z tego typu maszynami. Oczywiście możemy spodziewać się komentarzy w stylu “daj spokój, zabijesz się”, albo “nie chcemy cię odwiedzać na cmentarzu”. Jednak możemy spotkać się również z osobami, które będą chciały nam doradzić odpowiednią maszynę – często pojawią się komentarze w stylu “mój kuzyn taką miał”, tata i wiele innych członków rodziny.

Jedno jest pewne, od jednych pomocnych dusz, usłyszymy iż powinniśmy inwestować w nowe maszyny turystyczne, które dadzą nam maksymalną kontrolę i przyjemność z jazdy, natomiast druga grupa będzie polecać nam tanie i stare motocykle.

Czemu tak się dzieje i kogo powinniśmy posłuchać?

Najlepszym możliwym wyborem, będzie posłuchanie się pierwszej grupy, która poleca nam nowe maszyny, posiadające jak największą ilość wspomagających nasze umiejętności – które swoją drogą początkowo nie są zbyt wysokie. Bezpieczeństwo i komfort jazdy wzrosną, jednak jeśli po kilku latach przesiądziemy się na jakiegoś klasyka, to z pewnością nie będziemy potrafić nim jeździć.

Młodzi motocykliści, mogą popełniać jednak największą ilość błędów w czasie jazdy, więc lepiej żeby maszyna wspomagała bikera w jego zmaganiach i wybaczyła wszystkie błędy.

A co z klasykami?

Większość osób powie nam, że na niczym lepiej nie nauczymy się jeździć, niż na takich maszynach jak JAWA, Simson i MZ’ka. Jest to prawda, lecz jeśli ktoś powie nam, że ich znajomi i rodzina nauczyli się na nich jeździć, to nie biorą pod uwagę, że my pewnie chcemy przemierzać ulice miast, a nie okoliczne wioski, gdzie ruch jest o niebo mniejszy.

A co z pojemnościami?

Marzenia o szybkich maszyna, które będą latać po ulicach z ogromnymi prędkościami to ewentualna przyszłość, a zacząć powinniśmy dość spokojnie. Statystycznie ponad połowa motocyklistów, którzy zaczęli ze swoimi maszynami od większych pojemności niż 125, kończy bardzo poważnym wypadkiem. Tego prawdopodobnie nie chcemy, a śmiało można powiedzieć, że jest to świetna informacja dla wszystkich osób, które chcą kupić swoją pierwszą maszynę, ponieważ jest to bardzo niewielka pojemność, tania w eksploatacji, części również są tańsze i same maszyny! Dodatkowo możemy jeździć na prawo jazdy kategorii B.

Maszyny spokojnie rozbujamy powyżej magicznej granicy 100 km/h, więc sprawdzi się zarówno w przypadku jazdy po mieście i wyjazdów poza.

Skoro maszyny nie są drogie, często za 5 tysięcy złotych, możemy kupić naprawdę fajną maszynę jak Honda CBR, Kawasaki, a nawet Suzuki. Każdy sklep motocyklowy posiada części zamienne, a nawet ubrania motocyklowe, nie muszą być jakieś super zaawansowane, dzięki czemu wydamy na nie o wiele mniej i łatwiej będzie nam zacząć swoją przygodę!

Swoją drogą, za 5 – 7 tysięcy złotych, jesteśmy w stanie kupić cały zestaw dobrej jakości i zwyczajnie zacząć swoją przygodę z jednośladami!